Ranek trzeciego dnia przywitał nas słońcem i tańcem chmur na niebie. Tradycyjnie po śniadaniu wybraliśmy się na wycieczkę.


Dziś naszym celem stał się Zakręt Śmierci nad Szklarską Porębą. Wytypowaliśmy do wędrówki szlak czarny, który okrąża miasto. Otoczył nas świerkowy las pełen aromatów przecięty starą drogą, która doprowadziła nas do Zbójeckich Skał. W dawnych czasach stała tam przyjazna wędrowcom gospoda, dziś przywitały nas tajemniczo spękane skały a płytkie jaskinie zachęcały do penetracji. Historie mijanych miejsc zaskakiwały bogatą przeszłością. Zakręt Śmierci to budzące grozę miejsce ze względu na wysokie położenie oraz kąt 180 stopni. Niesie to za sobą efektowne widoki i niczym nieograniczone panoramy na Karkonosze, Rudawy Janowickie i Góry Izerskie.

Po sesji zdjęciowej, w drodze powrotnej odwiedziliśmy kopalnię pirytu. Nagle z letniego upału weszliśmy w strefę chłodu. Temperatura utrzymuje tutaj stały poziom ośmiu stopni Celsiusza. Sieć korytarzy naskalnych,  miejsc po wydobyciu pirytu, głębokie i długie kilkadziesiąt metrów w głąb masywu sztolnie, obudziły w nas instynkty badawcze. Wszystkie latarki zaświeciły na zawołanie i oświetliły niezwykłe otoczenie. Ściany skalne wykute ludzką ręką migotały gamą srebrzystych łusek. W drodze powrotnej nie obyło się bez ekscytującego wyszukiwania kamieni i fragmentów skalnych.

Czas poobiedni zdominowały przygotowania do planowanej olimpiady sportowej, podczas której mieliśmy okazję sprawdzić się w rożnych dyscyplinach: biegach na czas z jajkiem na łyżce, przeciąganiu liny, rzucaniu w dal wypełnianych wodą balonów. Nie zabrakło silnych emocji związanych z rywalizacją. Zwieńczeniem tej imprezy była wodno- balonowa bitwa.

Na koniec rozegraliśmy jeszcze szybki mecz, gdyż zdaniem większości chłopców dzień bez meczu to dzień stracony. W olimpijskich nastrojach wróciliśmy do odrodka, gdzie po krótkim odpoczynku zjedliśmy upieczone na ognisku kiełbaski.

Na wyciszenie przed końcem dnia, podczas wieczornego podsumowania wysłuchaliśmy chwytającej za serce historii o Rusałce i Kamieńczyku opowiedzianej przez panią przewodnik w ramach cyklu legend karkonoskich. Historia ta utrzymała nas w refleksyjnych nastrojach do końca dnia i łagodnie utuliła do snu.