Kolejny dobry dzień za nami. Planowaliśmy spokojną niedzielę, a wyszło jak zwykle. Przed południem uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, która była najspokojniejszym punktem dnia. Czas do obiadu wypełniły nam przygotowania do spektaklu o Kunegundzie.


Kończyliśmy elementy scenografii, szlifowaliśmy tekst, dobieraliśmy muzykę, przymierzaliśmy stroje, przygotowywaliśmy prezentacje multimedialną.

Olbrzymi upał  przecięły nagłe pioruny, rozładowując atmosferę. Twórcze popołudnie nabrało rozpędu. Rozpoczęliśmy od warsztatów plastycznych prowadzonych przez panią Olę. Dziś z naszych rąk na pajęczyny i w świat wybiegła chmara pająków. Nikt nie spodziewał się, że misternie wykonane mini arcydzieła wzbudzą tyle fascynacji i zapału. Na fali pozytywnych emocji, niesieni muzyką spontanicznie zaaranżowaliśmy odlotową dyskotekę w ciągu dnia.

Artystycznemu zacięciu nie było końca. Udało się naszemu teatrowi „Chwilowa Grupa spod Gór” wystawić prapremierę spektaklu. Artyści stanęli na wysokości zadania a publiczność zafundowała owację na stojąco.

Długo wyczekiwane ognisko, pieczone w nim kiełbaski, uzmysłowiły nam, że to już ostatnie wieczory spędzamy razem. Koniec wieczoru przyniósł ze sobą spiętrzenie przygód.  Wieczorne podchody miały być nieskomplikowanym zbieraniem świecących pałeczek. A przeistoczyły się w ucieczkę przed bliżej nieznanymi owadami. Prawdopodobnie przechodząc przez świeżo skoszoną łąkę, natrafiliśmy na samotne gniazdo os. Mimo kilku chwil grozy dla niektórych była to przygoda życia po której każdy wylądował w łóżku ze świecącą bransoletką.

Sytuacja ta uświadomiła nam jak ostatecznie przyroda potrafi zweryfikować precyzyjne ludzkie plany.