Zgodnie z oczekiwaniami wycieczka do Czech okazała się strzałem w dziesiątkę. Po godzinie dziewiątej wyjechaliśmy autokarem w kierunku granicy czeskiej. Przekroczyliśmy ją w Jakuszycach by po czterdziestu kilometrach dotrzeć do Bozkova. Celem podróży były Bozkovskie Dolomitowe Jaskinie – najdłuższe w Czechach, które należą do najczęściej odwiedzanych miejsc Czeskiego Raju.

Korytarze i przesmyki tworzą tam podziemny labirynt ułożony płasko pod powierzchnią. Pierwszym szokiem była zdecydowana zmiana temperatur – z trzydziesto stopniowego upału przenieśliśmy się dwadzieścia metrów pod ziemię w strefę temperatury siedmiu stopni Celsjusza. Największym jednak zaskoczeniem były magicznie oświetlone przesmyki wypełnione wszystkimi formacjami nacieków skalnych. Podziwialiśmy stalaktyty, stalagmity i stalagnaty, a co najważniejsze nauczyliśmy się je odróżniać. Tworzą one wyjątkowe widowisko układając się w oryginalne kształty, wielowarstwowe struktury oraz specyficzne kurtyny. Do najbardziej zapamiętanych i charakterystycznych należały tak zwane „uszy słonia”, „biała myszka”, „Jaś i Małgosia”. Widok ich budził podziw, także z uwagi na sposób ich powstawania – jeden milimetr nacieku powstaje przez dwadzieścia cztery lata. Atrakcyjnym urozmaiceniem trasy zwiedzania były małe jeziorka z przeźroczystą niebiesko-zieloną wodą. W Jaskini Listopadowej znajduje się unikat „Jazerný dóm” czyli największe podziemne jezioro w Czechach. Podczas zwiedzania przewodnicy zgasili wszystkie światła, abyśmy mogli nacieszyć się pięknem i spokojem tego miejsca.
Po godzinnym pobycie pod ziemią i krótkim odpoczynku pojechaliśmy do Harrachova, aby tam przyjrzeć się z bliska kompleksowi narciarskiemu. Duże poruszenie wywołała skocznia mamucia (Čertak), której punkt konstrukcyjny został umieszczony na stu osiemdziesięciu pięciu metrach. Należy ona do sześciu największym skoczni na świecie. Pytań dotyczących szczegółów konstrukcji tego obiektu nie było końca. Ostatecznie przerwane zostały ze względu na narastający upał i konieczność powrotu na obiad. Wracając mieliśmy okazję przejść się po tym urokliwym miasteczku które latem zamiera, aby zimą stać się centrum sportów narciarskich w tym regionie.
W czasie popołudniowym przeprowadziliśmy dalszy ciąg warsztatów teatralnych i plastycznych oraz rozegraliśmy krótki mecz.
Przed zaśnięciem wysłuchaliśmy opowieści o powstaniu Śląska, by jeszcze mocniej zakorzenić się w świecie legend.