Zdobyliśmy Tarnicę !!! 🙂

Nikt z nas nie jest w stanie opisać uśmiechu dziecka, które pokonując własną słabość wchodzi na najwyższy szczyt Bieszczadów. Obietnica pana Marka, iż na górze stoi automat z zimnymi napojami była główną siłą napędową naszego zawziętego marszu. Jednak brak coli na szczycie zrekompensowała nam piękna panorama okolicznych gór.
Udało nam się, nie bez trudu, dostrzec parę orłów przednich, które są największym przedstawicielem orłów z rodzaju Aquila. Rozpiętość ich skrzydeł wynosi do 220 cm. – jak twierdzi nasz kolonijny ornitolog Szymon.

Wskazówki naszego  przewodnika dotyczące wyposażenia plecaka okazały się bardzo pomocne i dlatego wyprawa przebiegała tak sprawnie. Nagrodą całodziennego trudu, był krótki przystanek w miejscowości Cisna i możliwość zaopatrzenia się w bieszczadzkie pamiątki, głownie drewniane siekierki, toporki , kusze i inne tego typy gadżety :).
Kolacja po takim całodziennym wysiłku smakowała lepiej niż kiedykolwiek przedtem, a wieczór umiliły nam gry planszowe.

Jutro czekają nas zajęcie z podstaw pierwszej pomocy oraz warsztaty posługiwania się liną w trudnym terenie.