Warto być wytrwałym. Podczas dzisiejszego dnia każdy z nas mógł odnieść swój własny sukces. Zmierzyliśmy z wejściem na jedną z najpiękniejszych połonin bieszczadzkich – Połoniną Caryńską.


Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy z Przełęczy Wyżniańskiej. Zielony szlak piął się ostro pod górę. Wielu turystów schodzących ze szczytu gratulowało nam odwagi przy wyborze tak trudnej trasy. Wspinając się pod górę podziwialiśmy przepiękne widoki, przeprawiliśmy się przez błoto, korzenie, pokonywaliśmy kamienie. Na szczycie chłodził nas silny wiatr. Widoki zapierały dech w piersi, a dreszczyku emocji dodała nam burza szalejąca nad Ukrainą. Z daleka słychać było grzmoty, widać było błyski i ściany deszczu. Tym razem jednak pogoda była dla nas łaskawa. Spokojnie zeszliśmy nas dół, słuchając szumu potoków górskich. Na końcu trasy odwiedziliśmy stary cmentarz i miejsce na którym kiedyś stała stara cerkiew. W drodze powrotnej nas przewodnik zabrał nas do miejsca gdzie wypala się węgiel drzewny. Oglądaliśmy pracujące piece. Mogliśmy również wziąć do ręki kawałki węgla drzewnego. Po obiedzie pan Jurek uczył nas podstaw baseball-a. Podzieleni na dwie drużyny urządziliśmy sobie mini rozgrywki, podczas których każdy z nas trenował rzuty i podania. Zdobywaliśmy też bazy i punkty. Emocje związane z grą udzieliły się również rodzicom, którzy tłumnie kibicowali swoim pociechom.

Jutro przed nami tyrolka. Pan Marek ma dla nas mnóstwo niespodzianek.