Kolejny dzień z cyklu „wędrówki po górach” za nami. Udało nam się dotrzeć wyciągiem linowym na szczyt Szrenicy. Dla wielu z nas było to pierwsze tego typu doświadczenie, a dla wszystkich niewątpliwie ogromna frajda.
Po krótkim odpoczynku w schronisku przeszliśmy trawersem kotła szrenickiego do kolejnego schroniska tym razem: Pod Łabskim Szczytem, które dostarczyło niespodziewanych atrakcji ze względu na całkowity brak prądu.
Po wyjściu ze schroniska, idąc w stronę Szklarskiej Poręby żółtym szlakiem, pomimo wielu odcinków o niezwykle wysokim nachyleniu terenu, z łatwością pokonaliśmy dystans. W praktyce przełożyło się to na ból kolan, placów, bioder i stóp. Idąc po kamieniach, wytrawionych przez wodę kłodach starych drzew, pokonując piaszczyste odcinki i czyhającego w rowie złośliwego Ducha Gór, szczęśliwie dotarliśmy do miejsca, w którym rozpoczęła się nasza wędrówka. „Kłusem” pokonaliśmy ostatnie metry dzielące nas od autobusu.
Wisienką na torcie tego dania pełnego osiągnięć było tworzenie kolorowych papierowych kłapaków, którymi zabawa trwała do późnych godzin.
A zatem zdecydowanie dodajemy ten dzień do bardzo udanych i zapisujemy w kalendarzu niezapomnianych chwil.
Jutro przed nami wodospad Kamieńczyk, oraz do huta szkła…





























