Bieg z piłeczką na rakietce, chodzenie na gazetach, trójnóg to konkurencje olimpiady sportowej którą zaczęliśmy piąty dzień naszej koloni.

 Emocji było co nie miara a zawodnikom pomagał głośny doping drużyny. Można było również spróbować swoich sił w konkurencji slackline czyli chodzenia po linie. Zwieńczeniem zawodów były nagrody dla wszystkich jej uczestników oraz uścisk dłoni kierowniczki.

Po obiedzie podzieleni na 3 drużyny wyruszyliśmy w głąb lasu bawiąc się w podchody. Jednak nie tak łatwo odszukać wytyczony szlak, mimo to po licznych perypetiach udało się wszystkim dotrzeć na miejsce. Czekał tam na nas pyszny podwieczorek oraz najważniejszy element kończący podchody – tyrolka.

Zjazd na linie okazał się być fascynującym przeżyciem nawet dla tych którzy już wcześniej mieli podobne doświadczenie.

Jutro narty wieloosobowe oraz wspinanie na małym murze :)

Zasłyszane:
Jeden z uczestników widząc ośrodek przed sobą pyta:
*gdzie jest nasz ośrodek?
Drugi uczestnik odpowiada
*jeżeli Ty pytasz gdzie jest nasz ośrodek, to ja się pytam gdzie jest twój rozum. :)